Ze względu na brak dobrej pogody nasze plany zdobywania wielkich tatrzańkich szczytów poszły w las. Drugiego dnia pobytu nie lało więc wybraliśmy się do Doliny Chochołowskiej.Wyprawa udana i satysfakcjonująca, bo nie ma nic lepszego niż widoczki w Tatrach dla których zawsze warto iść wyżej i wyżej ;) Obrazkiem krórego jeszcze nie miałam okazji tam widzieć były pola krokusów.Jak dla mnie krajobraz bajka, dlatego starałam się jaknajwięcej tego ukraść dla siebie w postaci fotek ;)
Dolina Chochołowska

medżiko fantastiko ;)
Na załączonym obrazku mąż foci krokusy dla mnie :)
krokusy (efekt pracy mego męża)


Dziś pracowity dzionek w domku i na balkonie ( to akurat przyjeność:)) do moich bratków dołączyły inne kwiatki i warzywka, a raczej ich ziarenka, a co z nich wyrośnie hm zobaczymy ;) najbardziej liczymy na pietruszkę i rzodkiewki Mnniam ;)
c.d.nastąpi…