Dziś udało nam się wygospodarować chwile na spacer w świątecznym klimacie.
Rynek w Brnie wygląda cudnie, unosi się zapach miodowiny i mojego ulubionego trdelnika
Mamy już koniec października więc czas z czystym sumienie wybierać resztę urlopu!
Już nie mogę się doczekać, 9,5h i już będziemy na długo wyczekiwanym 11 dniowym urlopie IIIiiiii
Szybciutko pyk, pyk w pracy, załadowanie rzeczy do autka (oczywiście ja mam 1 mała torbę ;p) i kolacje jemy w domku w PL
To będzie kilka zaganianych dni pełnych załatwiania różnych dziwnych i mniej dziwnych spraw, spotkań z rodziną, znajomymi, zakupów ;p
Najważniejsze jest pozytywne nastawienie i 7.11 wracamy pełni energii do pracy
)))
Tak długo czeka się na weekend, a tu już po i znów oby do piątku
Spędziliśmy dużo czasu w kuchni gotując i bawiąc się ;p Dla mnie to najlepszy relax.
Dziś mieliśmy prawdziwie „niedzielny” obiad zupę z dyni.
Zupa z dyni
- 1 nieduża dynia
- 3 średnie cebule
- 3 łyżki soku z cytryny
- 800 ml rosołu
- 1 szklanka śmietany
- 3 płaskie łyżeczki mąki
- sól, pieprz do smaku
Dynię obrać, pestki usunąć (my suszyliśmy pestki w piekarniku). Całość miąższu pokroić w kostkę. Cebulę posiekać niezbyt drobno. Dynię i cebulę zalać w garnku rosołem, dodać sok z cytryny, sól i pieprz. Gotować około pół godziny. Warzywa odcedzić, przetrzeć przez sito lub zmiksować w blenderze. Śmietanę zagęścić mąką, dodać do reszty, wymieszać i jeszcze raz zagotować.
Nie był to obiad marzeń ale będziemy dalej eksperymentować z dynią (zamrożone 2 pudła
)
…a tutaj kilka fotek z dzisiaj
Dzięki Misiu za super weekend :*
Kocha, sprząta, gotuje
Dziś mój mąż miał dzień wolny od pracy, bo w Czechach świeto i musze przyznać , że spisał się na medal.
Wróciłam o 19:10, a tu mieszkanko wysprzątane, pranie powieszone, od drzwi cudnie pachnie jedzonkiem
Miś zaserwował przepyszny placek po węgiersku i już ustaliliśmy, że raz w tygodniu tak mnie będzie zaskakiwał hehe
Miałam w planie umieścić tu fotkę smacznej i pięknie podanej kolacji ale moje kubki smakowe ubiegły aparat więc musicie mi uwierzyć na słowo.
Dzięki Kochanie :*
Jeszcze niedokończone,brak ostatniej warstwy ale co niektórzy to mi żyć nie dają
Dziś jako załącznik 2 kolejne próbki „decoupage” spod mojej ręki.
W tym przypadku pomyślałam o Magdzie J. i włoskich-toskańskich klimatach co jest ściśle związane z winem,filmem i ponoć kolacją, kto wie może i na śniadanie się załapie haha
Tu jakiś takiś grecki klimat który chyba zostanie u mnie razem z marzeniam o wycieczce do Grecji, które nasiliły się po zobaczeniu świetnego filmu „My life in Ruins” . Troszku komedi,troszku romantyzmu,piękne ujęcia ale i dobry morał-polecam!
Ciągle w życiu szukam czegoś co pozwoli mi się jakoś realizować i da szczęście.
Po etapie handmade jewellery, domowej hodowli storczyków itp. przyszedł czas na decoupage.
Dopiero się uczę i szukam pomysłów,kupuje różne rzeczy do wyrobu i ciągle okazuje się, że czegoś mi brakuje
Tutaj moje pierwsze weekendowe decoupage metoda serwetkowa ;)