Archive for the ‘BESKIDY’ Category

Filed Under (BESKIDY, Inne) by Wiola on Sierpień-31-2010

Z uwagi na to,że dziś Dzień Bloga koniecznie muszę coś wrzucić,padło na kilka fotek z tegorocznych wakacji.

Stało się tak,że urlop był stacjonarny tzn. noclegi w domku ;) Pogoda była jakaś złośliwa, a może nie zasłużyliśmy na lepszą ale i tak udało nam się  kilka dni spędzić tak  jak lubimy czyli w górach.

Biały Krzyż-Szczyrk

Stary Groń-Brenna


Skrzyczne-Szczyrk





Filed Under (BESKIDY) by Wiola on Sierpień-12-2010

Robiąc mini porządek na kompie znalazłam wiele zapomnianych już fotek, a że namiętnie bawie się fotoszopem to stopniowo będę je odkurzać :)

16.06.2007r

…a na fotce koÅ›ciółek w Brennej.



Filed Under (BESKIDY, KORONA GÓR POLSKI) by Wiola on Marzec-14-2010

Wczorajszy dzień miał być fajnym relaksem tzn. pobudka o 5:00 i o 9:00 wchodzimy na szlak na Babią Górę,wracamy ok 17:00 i mamy czas dla siebie,niestety życie miało dla nas inną wersje.

Planowo rozpoczeliśmy wyprawę Zawoja Markowe-Szczawiny,zielonym szlakiem do schroniska na Markowych  (1180m n.p.m.),trasa pokonana książkowo 1:30, mimo dużej ilości świeżego śniegu. W nowym schronisku zjedliśmy fasolkę po bretońsku,zagrzaliśmy się i wyruszyliśmy czerwonym szlakiem w drogę na Babią Górę.

Gdy dochodziliśmy do szczytu pogoda się znacznie pogorszyła,widoczność była zerowa, wiał lodowaty wiatr z prędkością grubo ponad 100km/h z każdej strony, na twarzy odczucie jakby setki żyletek cieły skórę.

ja i Michał

Na szczycie Babiej Góry spędziliśmy zaledwie kilka minut żeby zrobić sobie fotki i nabrać sił na dalszą walkę z wiatrem. Podjęliśmy 3 próby zejścia ale za każdym razem kończyło się porażką, sił ubywało, a pogoda się trastycznie pogarszała,dlatego postanowiliśmy bez zastanowienia wykonać telefon ostateczny-GOPR!

Grupa babiogórskiego gopru dotarła do nas po ok.40min. chociaż w warunkach jakie mieliśmy trwało to całą wieczność!

Naoglądałam się za dużo filmów,wyobrażałam sobie,że po telefonie nagle zjawi się nad nami czerwony helikopter,na linie zjedzie ratownik,przypnie nas pojedyńczo do siebie,wciągnie na pokład i po kilku minutach będziemy grzać odmrożone dupki w siedzibie gopru ale to tylko na filmach, no i pogoda była tragiczna.

Byliśmy poubierani jak na plan wycieczki odpowiednio,dobre buty,bielizna termoaktywna,polar i ciepła kurtka no i czapy i rękawice, termos z herbatą,czekolada ale z uwagi że byłam babeczką dostałam od jednego z goprowców-pana Szafy jego kurtawę która była taka cieplutka,że w tych warunkach była jak zbawienie, mój Miś oddał mi swoje rękawiczki bo moje dwie pary już zamarzły na maxa.

ja zmarznięta na kość po godz.15:00

MiÅ›

Po tym jak gopr napoił nas ciepłą herbatką i czekoladą zaczeliśmy schodzić w stronę Krowiarek, a więc w inną stronę niż mieliśmy auto ale to nie było ważne, bo wkońcu chodziło o nasze zdrowie. Schodziliśmy od tyczki do tyczki,mieliśmy zgarnąć po drodze 3 inne osoby które poległy i w międzyczasie też wezwały ratowników,trasa się niesamowice przeciągała,robiło się ciemno, sił było coraz mniej ale ze świadomością,że idziemy z ludźmi którzy wiedzą gdzie idą humory nam dopisywały.Pogoda była dramatyczna i już nawet goprowcy zgubili szlak.Zaufali gpsowi i poszliśmy bardzo ciężką trasą,śniegu po same cycki,zapadaliśmy się,nogi grzęzły między choinkami co dodatkowo osłabiało nasze wymarznięte ciała.W pewnym momencie panowie podjęli drastyczną decyzję wracamy kawałek i do góry pod stromą górę, a za nami było już tylko urwisko.Wtedy złapał mnie dół spowodowany wyziębieniem,zmęczeniem i brakiem nadzieii,że wyjdziemy z tego prędko.Na szczycie okazało się że wyszliśmy idealnie na szlak,cała grupa zareagowała nadzwyczaj entuzjastycznie,ale niestety widoczna była tylko 1 tyczka i co dalej!?!

Panowie z gopru przez ok.3h starali się znaleźć dalszy szlak, niestety bez efektu.My grupą 6 osób staliśmy za jakimiś choinkami które minimalnie chroniły nas od silnego wiatru.Padł pomysł rozpalenia ogniska ale nie dało rady.Staliśmy gadając o głupotach i milczeliśmy.W tym momencie kłębiły się różne myśli w głowie dotyczące sytuacji, życia,priorytetów,marzeń, wszystkiego.

W takiej sytuacji człowiek docenia maleńkie rzeczy których w codziennym życiu nie dostrzega.Nigdy tak się nie bałam o mojego Miśka jak wtedy,był dużo cieniej ubrany niż ja,twarz miał fioletową,pokrytą lodem,zmarznięty na kość, bez rękawiczek bo oddał mi swoje które już w tym momencie były zamarznięte, a mimo tego ciągle mnie wspierał i nie pozwolił mi się poddać.

W koÅ„cu goprowcy postanowili wezwać wsparcie, na pomoc wyruszyÅ‚o 2 ratowników z Zawoji i po kilku z Suchej Beskidzkiej,Szczyrku i Cieszyna, akcja na caÅ‚ego. Czas oczekiwania na tych ludzi ciÄ…gnÄ…Å‚ siÄ™ strasznie, mnie zaczynaÅ‚y brać zakwasy,dopadaÅ‚o zimno i zmÄ™czenie,oczy siÄ™ same zamykaÅ‚y.Gdy po dÅ‚uugim czasie zobaczyliÅ›my Å›wiatÅ‚a idÄ…ce w naszym kierunku byÅ‚o to jak Å›wiatÅ‚o w tunelu w kieruku którego trzeba siÄ™ kierować,znowu przyszÅ‚a nadzieja, że już za chwilÄ™ bÄ™dziemy w ciepÅ‚ym autku i dotrzemy szczęśliwie do domku.Ratownicy uraczyli nas różnego rodzaju herbatkami,dużą iloÅ›ciÄ… czekolady co daÅ‚o niezÅ‚ego kopa organizmowi.W tej chwili mieliÅ›my jakies 45min do zakoÅ„czenia tej caÅ‚ej akcji.Nowe grupy ratownicze dołączaÅ‚y do nas na trasie,wyposażone w  gorÄ…ce herbatki,sÅ‚odycze,zapasowe ubrania i kupÄ™ optymistycznego podejÅ›cia do nas.ZejÅ›cie przebiegÅ‚o szybko i sprawnie,nie byÅ‚o Å‚atwo,trasa oblodzona pokryta grubÄ… warstwÄ… Å›niegu ale “biegliÅ›my” jak szaleni z myÅ›lÄ…, że na dole bÄ™dzie już cudownie,bez tego wrednego wiatru.Na dole byliÅ›my ok 23:30,można powiedzieć,że zejÅ›cie byÅ‚o bajedzne mimo rozwalonego kolana i zmÄ™czenia ;)

Podsumowując byliśmy 26h w ruchu, z czego ok 15h w samym śniegu, ma się tą kondyche hehe <żarcik>

Na dole czekali już na nas pozostali goprowcy z nowymi zapasami twixów,delicji,kawy,herbaty ;) Tutaj już tylko spisali nasze dane ,my grzecznie podziękowaliśmy za ogromny wisiłek włożony  w akcję,oddaliśmy nieswoje rzeczy i razem z parą która razem z nami ocalała wróciliśmy do samochodu.

Wzywając gopr obawialiśmy się ich reakcji na nas, tzn myśleliśmy,że dostaniemy wykład na temat odpowiedzialności i ochrzan ;) Ochotnicy gopru okazali się niesamowitymi ludźmi, z pełnym poświęceniem wykonywali swoje obowiązki,wspierali nas i nie pozwalali myśleć, że może coś pójść źle.Poza tym pochwalili nas za to, że od razu wezwaliśmy ich, a nie czekaliśmy na ostateczność, bo ponoć ludzie reagują nieodpowiedzialnie i wzywają ratowników późnym wieczorem, będąc poza szlakiem, kiedy możliwości szybkiego odnalezienia drastycznie się zmniejszają.

W tym momencie chciaÅ‚am podziÄ™kować bardzo mojemu mężowi “MiÅ›ku mimo tego,że fizycznie byÅ‚o Ci 100razy zimniej caÅ‚y czas mnie wspieraÅ‚eÅ› i dbaÅ‚eÅ› o mojÄ… kondycje psychiczna.Wielkie dziÄ™ki kochanie!”

Dzięki też Michałowi który z nami szedł, że troszczył się o to żeby było mi ciepło  ;)

Wielkie dzięki wszystkim sekcjom gopru, które uczestniczyły w akcji ratunkowej na Babiej Górze w dniu 13.03.2010r

Na domiar zÅ‚ego,po drodze do domu czekaÅ‚a nas jeszcze jedna “akcja”,na chodniku zauważyliÅ›my kolesia który cieniutko ubrany leżaÅ‚ na Å›niegu,wiÄ™c zatrzymaliÅ›my siÄ™ wzywajÄ…c pogotowie,na szczęście po ocenie lekarza okazaÅ‚o siÄ™, że facet żyje.

Dzień okazał się bardzo ciężki,ale bogaty w nowe doświadczenia,nauczyliśmy się każdy czegoś o sobie i drugiej osobie, a Babia Góra hm jak to Diablak pokzała swoje pazurki.



Filed Under (BESKIDY) by Wiola on Marzec-1-2010

Weekend spędziliśmy na Hali Miziowej (1330 m.n.p.m.,a więc piękne widoki,tony śniegu i przygoda ;))

W drogę wyruszyliśmy dosyć późno, ale czas mieliśmy dobry jak na to co przeżyliśmy z naszym psiakiem.

W wielkim skrócie – wiÄ™kszÄ… częśc trasy szliÅ›my nartostradÄ…, która wyglÄ…daÅ‚a jak rura lodowa.

Pierwszy incydent miaÅ‚ miejsce na trasie narciarskiej nr 5,która ze wzglÄ™du na zÅ‚e warunki narciarskie byÅ‚a zamkniÄ™ta, ale tylko teoretycznie bo byÅ‚o wielu “odważnych” którym Dyziek staraÅ‚ siÄ™ dobrać do tyÅ‚ków, wiÄ™c w pewnym momencie wykonaÅ‚ cios fatality i poÅ‚ożyÅ‚ swego pana na Å‚opatki, a ten wykonywaÅ‚ coÅ› a’la żółwie na skorópce w kreskówkach ;) Ja miaÅ‚am ubaw ale ten mój biedny, poturbowany mąż w dalszÄ… trase udaÅ‚ siÄ™ caÅ‚y mokry i poobijany,to dopiero byÅ‚o poÅ›wiÄ™cenie i wola walki ;)

Drugi incydent miaÅ‚ miejsce na otwartej już trasie narciarskiej,gdzie Dyzio z nerwów lub też ze strachu przed jeżdźącymi obok nas narciarzami wylazÅ‚ z szelek zaczÄ…Å‚ gonić narciarzy.Hmm dla obrserwujÄ…cych to z boku sytuacjao Å›mieszna, ale ja miaÅ‚am już wizjÄ™, że wszytsko skoÅ„czy siÄ™ tragicznie,ktoÅ› lub Dyzio bÄ™dzie poszkodowany,albo, że Dyzio ucieknie w las, na szczęście wszystko skoÅ„czyÅ‚o siÄ™ dobrze i psiak skusiÅ‚ siÄ™ na moje “Dyzio, masz!” ehh

Reszta trasy już bez przygód ;)

Zawsze kiedy już idÄ™ zmÄ™czona na szlaku wiem,że warto iść dalej, bo widoki ze szczytów wynagradzajÄ… wszystko, tak samo byÅ‚o tym razem.Z Hali Miziowej panorama cud malina, przede wszystkim Babia Góra która akurat byÅ‚a piÄ™knie oÅ›wietona i taki też mieliÅ›my widok z okna.Wieczorem spacer po Hali, piÄ™knie,ciepÅ‚o,cisza,spokój tylko my w 3 :) PróbowaliÅ›my zjazd z górki  ”na pingwina” tzn Adi na brzuchu ale niestety, nie wiedzieć czemu plan zawiódÅ‚, a wydawaÅ‚ siÄ™ taki idealny hihi

Schronisko na Hali Miziowej (1330 m.n.p.m.)

W nd w planach było wejście na Pilsko, ale niestety natura wzięła górę,wiał taki halny, że przy porannym spacerku Dyziowi bobeczki uciekały spod dupki i nie było mowy, żeby wdrapać się tam z psem.O poranku zaszczycił nas swoją obecnością Michał, który chciał razem z nami wejść na Pilsko, ale niestety zawiedliśmy go swoją rezygnajcą i decyzją o powrocie, mam nadzieję że jeszcze zdobędziemy szczyt razem, a ten incydent nam wybaczy ;)

ja i halny

Mistrz 1-go planu

Droga powrotna była naprawde extra,podobało mi się niesamowicie,wiał tak mocny wiatr,że ledwo umiałam utrzymać się w pionie.W takich warunkach jeszcze nie schodziłam, drzewa łamały się jak zapałki i tylko straszny szum wiatru i kotłujący się śnieg z każdej strony.Czaad wtedy człowiek czuje,że jest w górach!Wyprawa zaliczana jako kolejna z bardzo udanych!

My ;)



Filed Under (BESKIDY, KORONA GÓR POLSKI) by Wiola on Luty-25-2010

Ah! Cóż może zdziałać nowa torebka ;) od razu człowiekowi lepiej się żyje i świat jest pięknejszy ;)

Dzień minął niespodziewanie dobrze i zakończył się fajną kolacjką-dietetyczną ma się rozumieć hihihi / więcej na blożku męża.

Czas zacząć wkońcu dzielić się z Wami tym co kocham czyli GÓRY!

Dziś skromnie, bo już późno ale wrzucam foteczkę z pierwszego wspólnego szczytu z Korony Gór Polski-Czupel (07.02.2010)

Czupel 933 m n.p.m.

Wypad miał być raczej spacerkiem niż ciężkim zdobywaniem szczytu liczącego zaledwie 933m n.p.m. ale było inaczej,śniegu za kolana,mroźny wiatr i dosyć strome podejście jednym słowem nie było tak lajtowo.Najbardziej podziwiam Dyzia,boroczek śniegu miał po samą brode,jajka brodziły w zaspach, ale nawet to nie przeszkadzało mu biegać tam i z powrotem ;) Po 3h marszu nawet banan był dla niego przysmaczkiem (na codzień nie lubi).



Filed Under (BESKIDY, Inne) by Wiola on Luty-17-2010

“ByÅ‚a godzina 14.30 dnia 17 lutego 1980 roku,gdy Krzysztof Wielicki i Leszek Cichy stali na wierzchoÅ‚ku najwyższej góry naszego globu, na wysokoÅ›ci 8848 m”

Biorąc pod uwagę, że dziś jest 30 rocznica zimowego wejścia na Mt.Everest i to, że ostatnio mieliśmy okazję uczestniczyć w Festiwalu Górskim Wońdoł Challenge na którym jednym z głównych gości był Pan Wielicki postanowiłam nie odmawiać sobie dodania  tego zdjęcia mimo oryginalnej jakości i kadru ;p

Krzysztof Wielicki (pan z lewej)

Podziwiam i szanujÄ™ tego PANA!

Na festiwalu byli ciekawi goście oraz wiele ludzi którzy tak jak my kochają góry, ale o tym innym razem, przy innej okazji :)

Wioska himalaistów-Szczyrk

A tu poprostu ja w wiosce himalaistów,pewnie w prawdziwej nie będę miała okazji być,a ta zrobiona w Szczyrku prezentowała się poprostu bajecznie i z klimatem!




Filed Under (BESKIDY, POLSKA) by admin on Luty-15-2010

Biorąc pod uwagę,że to pierwszy wpis na moim osobistym blożku którego głównym tematem mają być ukochane góry, pozwole sobie na odrobinę prywaty i nutkę wspomnień

KLIMCZOK lata 80′

Klimczok hm lata 80'

Fotka zrobiona dobre 22 lata temu uhuu ale ten czas leci :/ Na zdjęciu jestem z dziadkiem, który razem z moim tatą zaszczepił we mnie miłość do zdobywania górskich szczytów za co jestem im baardzo wdzięczna :*.

Hm ta fotka nie przedstawia mnie w najlepszym świetle ze względu na krągłości ale i tak uważam, że byłam szłodka ;))