Mąż szaleje na koncercie metalowym, a ja mam dla odmiany ciszę i spokój
Zakończyłam dziś sezon wiosenny na balkonie i rozpoczęłam letni.Odwiedziłam pobliskie ogrodnictwo,myślałam że spędzę tam góra 15min bo przecież jechałam po pelargonie ale kwiatki to jest to co Wiola lubi najbardziej
i tak chodziłam,chodziłam ok. 40min. tylko przebierałam w tych doniczkach i tak się nazbierała niezła sumka, ale czasem należy mi się coś od życia.Kwiatki długo będą cieszyć moje oczka i przyjemnie z nimi obcować siedząc z kubkiem kawki.
ten kwiat to chyba Dalia
A tu fotka nieostra,ale wrzucenie jej tutaj to jedyny sposób żeby mama powiedziała mi jak się nazywa to cudeńko.To jak?
tu mój najszliczniejszy kwiatuszek
Nio ale żeby nie było, że tylko przyjemności to ogórki też się już kiszą hihihi
Podsumowując:dzień udany,grzebanie w ziemi sprawia mi ogromną frajdę
mąż pewnie wróci zachwycony łomotem ;p i wszyscy happy, a to najważniejsze


