Od wczoraj zostaliśmy z Dyziem sami na włościach,mąż się kursuje w Wawie przez 5 dni.
Wczoraj było sprzątanie dziś relaksowanie ;) Siedzimy sobie z kubkiem kawki na balkonie,patrzymy na zachód słońca i słuchamy śpiewu ptaszków-idealnie!

DzieÅ„ nie zapowiadaÅ‚ siÄ™ najlepiej po „dywaniku” w pracy, ale rozeszÅ‚o siÄ™ po koÅ›ciach i zaliczam go do udanych ;)
Czas udać się z piszczącym na dwór,boroczeka wyraźnie tęskni za swoim guru, a więc siurek,chwila zabawy i do wyrka.Jutro kolejny dzień pracy,sprzątania itp itd :/