Od wczoraj zostaliśmy z Dyziem sami na włościach,mąż się kursuje w Wawie przez 5 dni.
Wczoraj było sprzątanie dziś relaksowanie
Siedzimy sobie z kubkiem kawki na balkonie,patrzymy na zachód słońca i słuchamy śpiewu ptaszków-idealnie!
Dzień nie zapowiadał się najlepiej po „dywaniku” w pracy, ale rozeszło się po kościach i zaliczam go do udanych
Czas udać się z piszczącym na dwór,boroczeka wyraźnie tęskni za swoim guru, a więc siurek,chwila zabawy i do wyrka.Jutro kolejny dzień pracy,sprzątania itp itd :/

adrian
8 czerwca 2010 at 22:21
Fajne foto
))
Wiola
8 czerwca 2010 at 22:26
dzięki
to zaszczyt usłyszeć to od Mistrza