Od niepamiętnych czasów wybraliśmy się tak poprostu całą „rodzinką” na spacer do lasu.Było przyjemnie,ciepło i wesoło
Bardzo się cieszę,bo od dawien dawna nie było czasu żebym mogła się z mężem wybrać na zwykły spacer i żeby był czas poprostu dla nas,dlatego jestem happy i dobrze się czuję :)
A u foteczka z kolejnych elementów tresurki Dyziolka
)
Mało brakowało, a mielibyśmy drugiego psiaka.
Przypadkiem trafiliśmy na kolejną akcję SOS dla zwierząt (skąd zabraliśmy Dyziolka) i urzekła nas suczka,troszkę większa od Dyzia.
Sunia byla cudna,miała tak błagający o miłość wzrok ;( Do teraz mam wyrzuty sumienia, że musieliśmy odejść bez niej, ale tego spojrzenia nie zapomnę i ze łzami w oczach ją wspominamy.








