Po całym dniu latania z decyzjami podatkowymi i sprzątaniu,nareszcie mi też należy się coś od życia- chwila dla siebie przy świetnej lekturze z kawalątkiem, no może kawałkiem jabłecznika własnej produkcji
Mnnniam!
Ta dobra lektura to „KOBIETA na krańcu ŚWIATA” autorstwa Martyny Wojciechowskiej.
Książka zawiera 8 reportaży podróżniczych, opisuje fascynujące historie kobiet z różnych części świata, ich zwyczaje,stosunki międzyludzkie,warunki bytu.
Dotychczas zapoznałam się z genialnymi fotografiami w książce, nio ale to National Geographic oni zawsze mają foty I klasa!
Co do Martyny to mój ideał kobiety w sumie pod każym względem, taka „baba z jajami” większymi niż większość facetów.
… już po kilku stronach stwierdzam, że książka jest świetna i idealnie nadaje się na zimowe dni, a przede wszystkim poprawę humoru!
Więcej na temat mojej osobistej recenzji pojawi się na dniach
Miłego wieczorku Miśki!

YaCQ
23 lutego 2010 at 09:43
to ja bym się zgłosił do kolejki
mogę wymienić za Kilimandżaro
Wiola
23 lutego 2010 at 21:51
oj chetnie się wymienię